Weekend w Warszawie – foto-videorelacja

Weekend w Warszawie – foto-videorelacja



Miniony weekend spędziłam w Warszawie na konferencji blogerek urodowych Meet Beauty. O rany, było fantastycznie! Przy okazji mogłam zwiedzić kilka fajnych miejsc, spotkać się z niesamowitymi osobami i zjeść mnóstwo pyszności.


Jaki nocleg w Warszawie?

Zazwyczaj gdy odwiedzam polskie miasta wybieram nocleg w hostelu, w żeńskim pokoju wieloosobowym. To tania i stosunkowo wygodna opcja. Dzięki temu, że można zarezerwować łóżko w pokoju, w którym są samie dziewczyny czuję się w miarę bezpiecznie. Tym razem wybrałam hostel Oki Doki, już po raz drugi. Jest super zlokalizowany, wszędzie miałam blisko :) Jeżeli szukacie noclegu w Warszawie, to polecam Wam zainteresować się tym hostelem.


Hostel Oki Doki jest zlokalizowany niecałe 10 minut piechotą od Pałacu Kultury

Wybrałam się do sklepu "Tinta dla Plastyków", gdzie można kupić markery Copic. Jak dotąd zamawiałam je tylko przez interent, ale wtedy trudno dobrać idealny odcień. Fajnie, że w sklepie mogłam przetestować poszczególne kolory i wybrać te, które najbardziej mi pasują :) 

Miałam przyjemność jeść pyszności w super hipsterskich knajpach :P Charlotte Menora, zlokalizowane blisko mojego hostelu, odwiedziłam dwa razy. Jadłam naleśniki różane oraz pudding z chałki (wyborne!). A z blogerkami-lakieromaniaczkami odwiedziłyśmy modną Halę Koszyki. Naprawdę mi się to miejsce spodobało! 

Znalazłam też czas na długi spacer po Starym Mieście. 

Relacja z konferencji Meet Beauty już niebawem na cienistość.pl

Bardzo podobało mi się to, że na pomniku warszawskiej Syrenki siedziały wróbelki :)



Ważnym punktem mojego pobytu w Warszawie było spotkanie z Kasią z bloga Zenja. Ale o tym więcej napisałam na moim lakierowym blogu, ponieważ w trakcie spotkania… pomalowałam Kasi paznokcie :) Jeżeli chcecie zobaczyć jak – zajrzyjcie TUTAJ!

Więcej na temat konferencji Meet Beauty i Targów Beauty Days napiszę wkrótce na lakierowym blogu cienistość.pl. Mam ładnych kilka gigabajtów materiałów do obrobienia i zajmie mi to pewnie jeszcze ze dwa-trzy dni. Dlatego śledźcie uważnie stronę i fanpage, żeby nie przegapić relacji :)

Bezprzewodowe słuchawki i audiobooki – ulubieńcy kwietnia 2017

Bezprzewodowe słuchawki i audiobooki – ulubieńcy kwietnia 2017



W kwietniu dużo było zielonego – rozświetlacz, rośliny, marker, okładka przeczytanej (książki. Patrzyłam na zieleniejące się drzewa za oknem i słuchałam wciągających powieści. A jak Wam minął kwiecień?




URODA

Spotkanie MAYbe Beauty miło wspominam do teraz. Cudownie spędziłam czas, nawiązałam mnóstwo fajnych znajomości i wróciłam do domu z torbą prezentów ;)

Przeczytaj też: Relacja ze spotkania blogerek MAYbe Beauty oraz prezenty i kosmetyczne nowości 

Make Up Revolution Strobe Hishlighter w odcieniu "Flash" - na tym zdjęciu tak tego nie widać, ale ten rozświetlacz jest syrenkowo zielony! 

Zielonkawy rozświetlacz Make Up Revolution dostałam właśnie na spotkaniu blogerek. Jest czadowy! W przygotowaniu mam cały post na jego temat.  Podoba mi się tak bardzo i zastanawiam się, czy by nie sprawić sobie też żołtozłotej wersji, jak myślicie?


Nigdy wcześniej w żaden sposób nie przedłużałam paznokci. Ale spróbowałam po raz pierwszy z Mega Base i szablonami Victoria Vynn, wyszło mi całkiem nieźle :) 

Hitem kwietnia jest hybrydowa baza budująca Victoria Vynn Mega Base. Wydaje mi się, że przygotowanie wyczerpującej recenzji zabierze mi jeszcze sporo czasu i wymaga dalszych testów, ale już teraz mogę Wam napisać, że to super produkt!

Przeczytaj też: Relacja z pokazu Victoria Vynn i haul zakupowy 


RYSOWANIE

W kwietniu skupiłam się przede wszystkim na Instagramowym wyzwaniu Project Plant i rysowałam oraz malowałam kwiaty. To wyzwanie było świetne! Poznałam na Instagramie mnóstwo inspirujących osób i znacząco się podszkoliłam w zakresie roślinnych ilustracji. Zalegam jeszcze z trzema obrazkami co prawda, ale niebawem to nadrobię.

Przeczytaj też: Maluję kwiaty w wyzwaniu #project_plant – galeria moich prac

Coraz bardziej podoba mi się łączenie markerów i kredek w rysunku. 


W kwietniu w ramach prezentu urodzinowego (z duuużym wyprzedzeniem;)) kupiłam sobie wreszcie wymarzony Penel Pocket Brush oraz moje pierwsze markery Copic w sklepie internetowym Tinta dla Plastyków. Brushpen jest rewelacyjny, ale na razie robiłam nim tylko trochę szkiców i nic nie jestem w stanie ciekawego pokazać, bo potrzebuję jeszcze dużo ćwiczeń z jego obsługi. Dwa brushpeny Bimoji Fudepen są równie fajne, opowiem o nich więcej niedługo.

Zamówiłam markery Copic, białą kredkę Derwent Drawing i Pentel brush. Niestety przez przypadek wysłano mi nie te markery, jakie wybrałam. Całe szczęście bez problemu mogłam je wymienić, a w ramach przeprosin dostałam super fajne brushpeny Bimoji Fudenen. Brawa dla sklepu Tinta dla Pastyków za wzorową obsługę klienta i podziękowania za przemiły prezent :) 

Markerami Copic jestem zachwycona! Podoba mi się ich elastyczna końcówka, bardziej mi odpowiada niż ta klasyczna w Promarkerach. Postanowiłam kupować głównie Brushmarkery, ale w wypadku najczęściej używanych kolorów zainwestować w markery Copic. Trochę nie trafiłam z odcieniem zieleni, niestety w przypadku zamawiania przez Internet tak już się zdarza. Ale mam zamiar kolejne markery Copic kupić za jakiś czas w sklepie stacjonarnym Tinta dla Plastyków, gdzie będę mogła dokładnie obczaić odcień.

Kupiłam też białą kredkę Derwent Drawing. Szukałam takiej super napigmentowanej i ta tutaj naprawdę ma moc! Widać ją na każdym możliwym tle, świetnie miesza się z innymi kolorami. Zastanawiam się, czy by nie kupić sobie więcej kredek Derwent Drawing, tak bardzo jestem zadowolona z tej jednej :)



GHOST IN THE SHELL

Ze wszystkich filmów, jakie widziałam w kwietniu największe wrażenie zrobił na mnie „Ghost in the Shell”. Scarlett Johannson taka hipnotyzująco piękna i charyzmatyczna jako Major, sceny w filmie takie ładne i dopracowane wizualnie (podobały mi się też kadry przeniesione 1:1 z anime), historia nawet spoko i wciągająca, sensownie przemyślany przeciwnik, interesująca historia. Zresztą samo oryginalne anime też mi się spodobało. Widzieliście? :)


Kosmetyczka "Farbotka" okazała się idealnym etui na słuchawki :)

SŁUCHAWKI I AUDIOBOOKI 

Kolejna część prezentu to bezprzewodowe słuchawki. Po długim namyśle zdecydowałam się na model marki Philips. Jestem z nich bardzo zadowolona! Słucham audiobooków i podcastów podczas zmywania naczyń, sprzątania i pracy w laboratorium. Na spacerach wybieram klasyczne słuchawki, które tak nie blokują dźwięku otoczenia, zresztą wtedy kabelek tak mi nie przeszkadza. Ale w pomieszczeniach, podczas pracy czy sprzątania bezprzewodowe słuchawki to mega wygoda! Że też wcześniej nie wpadłam na to, że to taki fantastyczny gadżet i tak przyjemnie będzie mi się z niego korzystać!
Dzięki nowym słuchawkom „czytam” teraz więcej książek, na czym bardzo mi zależało.

Po kilku latach przerwy ukończyłam wreszcie czytanie cyklu „Oko Jelenia” autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Główne sześć części cyklu to fantastyczna historia przygodowa, która w interesujący i szczegółowy sposób przedstawia realia Europy środkowej i północnej XVI wieku. Akcja jest wciągająca, bohaterowie ciekawi i z charakterem (choć momentami trochę zbyt epicko wyidealizowani), a ogólny pomysł na cykl i przemyślana realizacja zasługują na brawa. Wcześniej się zniechęciłam, bo irytowało mnie rozbicie powieści na sześć części. I nie chodzi mi tu o skrócenie cyklu, bo całość była super i szkoda byłoby coś obcinać. Ale rozdzielanie historii na aż 6 niezbyt grubych osobno wydawanych części drukowanych dużymi literami z szerokimi marginesami to dla mnie naciąganie czytelnika na więcej kasy. Może ja tu jestem biedakiem-cebulakiem, ale no dla mnie to wychodziło za drogo, bo tę samą treść można było spokojnie wydać w zaledwie 3 standardowych tomach.
Dodatkowa, siódma część „Sowie Zwierciadło” miała zupełnie inny klimat. Dla mnie była bardzo przygnębiająca, choć wciąż ciekawa i z pomysłem. Zbiera trochę krytyki, ale ja cieszę się, że powstała i z przyjemnością przeczytałabym nawet ósmą i dziewiątą część, tak bardzo polubiłam bohaterów serii i sposób przedstawiania świata przez Andrzeja Pilipiuka.

Audiobooki sprawiają, że mogę "czytać" książki nawet, jak jestem bardzo zajęta i nie mam czasu :) 

Postanowiłam dokończyć też cykl kryminałów Roberta Galbraith’a (czyli J.K. Rowling;)). W zeszłym roku przeczytałam „Wołanie kukułki”, a w kwietniu odsłuchałam audiobook „Jedwabnika”. W ogóle powieści z tego cyklu czyta Maciej Shtur, który swoim głosem tworzy nietypowy klimat. Aktor kojarzy mi się głównie z komediami i mimo iż czyta mroczną historię morderstwa, to ja nie mogę momentami opanować śmiechu. Ale nie jestem w stanie odmówić Stuhrowi kunsztu aktorskiego i rewelacyjnie odegranych postaci powieści.
Teraz słucham trzeciej części, „Żniwa Zła” i muszę przyznać, że każdy kolejny tom coraz bardziej mi się podoba.

Powieść „13 powodów” odsłuchałam co prawda na początku tego roku, ale piszę o niej teraz, przy okazji premiery serialu-ekranizacji „13 reasons why”. O ile książka zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie i odbieram ją bardzo pozytywnie, tak jednak serial nieszczególnie przypadł mi do gustu, uważam, że jest przesadzony i zmienił przesłanie historii w negatywny sposób. Nie da mu się jednak odmówić tego, że wywołuje bardzo dużo emocji i składania do potrzebnej dyskusji. Czytaliście książkę lub oglądaliście serial? Jestem ciekawa waszych odczuć!



Przeczytaj też:
Ulubiecy lutego oraz Ulubieńcy marca 


Słuchacie audiobooków? Jakie książki przeczytaliście ostatnio? :)


3 fajne filmy, tęcza i zdobienie paznokci w holograficzne koniczynki - ulubieńcy marca 2017

3 fajne filmy, tęcza i zdobienie paznokci w holograficzne koniczynki - ulubieńcy marca 2017




Wypieki na twarzy podczas oglądania wciągających filmów zakrywam tęczowym rozświetlaczem, a w wolnych chwilach maluję paznokcie nietypowymi lakierami. Taki był marzec :)


Koreański cień do powiek 

MAKIJAŻ

Marzec zaczął się bardzo miło – odebrałam przesyłkę-niespodziankę z wygraną w rozdaniu u Karoliny Yun z bloga „Mint on Mars” (btw to świetny blog o koreańskich kosmetykach i nie tylko, polecam!). Dostałam między innymi uroczy, brokatowy cień do powiek A’PIEU z misiem Rilakkuma. Daje fajny efekt, planuję zresztą poświęcić mu osobny wpis w najbliższym czasie.

Tęczowy rozświetlacz PRISM 

Ale niekwestionowanym hitem i ulubieńcem marca jest tęczowy rozświetlacz PRISM marki Bitter Lace Beauty! Wow, jaki on jest cudowny! Artykuł, w którym opisywałam swoje pierwsze wrażenia już się pojawił wraz z video i swatchem. Od tego czasu regularnie sięgam po tęczowy rozświetlacz – jest cudowny! To chyba mój ulubiony kosmetyk do makijażu!

Przeczytaj też: Mam tęczowy rozświetlacz! Bitter Lace Beauty PRISM 

Colour Alike 626 "All of me" i 625 "One I love"

PAZNOKCIE

Największym hitem są dla mnie czadowe lakiery Colour Alike 625 oraz 626 z flejksami multichrome i holograficznym pyłkiem (na bogato! Jest moc!). Pełną recenzję i swatche znajdziecie na moim paznokciowym blogu. Te lakiery są naprawdę niesamowite i wyjątkowe, aż miło na nie patrzeć, ach!

Przeczytaj też: Colour Alike 625 „One I love” oraz 626 „All of me” 

Nowości w mojej hybrydowej kolekcji od Victoria Vynn 


Fajnym wydarzeniem był wyczekiwany przeze mnie pokaz i warsztaty Victoria Vynn. Bardzo miło spędziłam tam czas i wróciłam do domu z torebką cudnych zakupów i prezentów :)

Przeczytaj też: relacja z pokazów Victoria Vynn i haul zakupowy 



Hybrydowym ulubieńcem maja jest termiczny zielony lakier Neo Nail, który dostałam w prezencie. Zrobiłam z nim zdobienie paznokci w holograficzne koniczynki, ale nie zdążyłam zmontować video na czas Dnia Św. Patryka, więc pokazuje je dopiero teraz.

Piękna holograficzna folia transferowa, jaką ozdobiłam paznokcie w marcu 

WYDARZENIA

Staram się od kilku miesięcy regularnie chodzić na saunę (i basen). To nie tylko przyjemne, ale zauważyłam, że dzięki temu jestem rzadziej przeziębiona. W marcu byłam po raz pierwszy w Saunarium w nowym Aquaparku w Redzie – o rany, jak tam jest super! Piękny i funkcjonalny wystrój, klimatyczne sale saunowe i boskie, boskie akwarium w sali relaksacyjnej! Zrobiło na mnie wrażenie :) Teraz tylko wpadam na kilka minut do sauny w pobliskim hotelu, ale na jesień na pewno jeszcze raz wybiorę się na całe popołudnie do Redy.

Tak mi się spodobało tropikalne morskie akwarium w Saunarium Aquapark Reda, że potem siedziałam i rysowałam rybki ;) 

W marcu szukałam wiosny. Mieszkam w pięknym miejscu i uwielbiam spacerować po okolicy. Raz na jakiś czas wybieram się do Parku Oliwskiego, tam też znalazłam piękne przebiśniegi. Pogoda pod koniec marca była cudowna, szkoda tylko, że teraz jest chłodno. Gdzie jest wiosna (i lato!)?

Kwiaty są, słońce jest, to jeszcze czekam na wyższą temperaturę ;) 

Wydarzeniem miesiąca była impreza urodzinowa z okazji 30 mojego Męża. Oprócz spotkania w klubie ze znajomymi urządziliśmy też uroczyste spotkanie z rodziną. Miałam do przygotowania przystawki, kilkudaniowy obiad i kolację dla 30 osób, to było wyzwanie! Udało się, wyszło bardzo fajnie i goście byli zadowoleni :) Ale roboty miałam przy tym tyle, że na razie wystarczy mi takich imprez na dłuuugo.



FILMY

„Swiss Army Man” – o ile się nie mylę to nie trafił do polskich kin, a szkoda. Początek i zwiastun może mieć odpychający – koleś ratuje się z bezludnej wyspy odpływając na pierdzących zwłokach. No masakra! Ale jeśli już się przecierpi żarty z bąków, to film niepostrzeżenie zmienia klimat, wszystko nabiera innej perspektywy, a zakończenie jest naprawdę zaskakujące i sprawia, że zaczynamy zupełnie inaczej postrzegać głównego bohatera i jego historię.
Chciałabym też zwrócić uwagę na fantastyczną muzykę z filmu. Rzadko kiedy jestem w stanie po zakończonym seansie przypomnieć sobie utwory z filmu, a tutaj nucę poszczególne motywy na okrągło. I na okrągło słuchałam płyty ze ścieżką dźwiękową, tak bardzo mi się spodobała!

„10 Cloverfield Lane” – wkręciłam się w tę historię! Film jest bardzo nieoczywisty, zaskakujący, do samego końca nie wiadomo który z bohaterów ma racje i co myśleć o pokazywanej sytuacji. A zakończenie jest niezłe. Polecam!

„Logan” – tego filmu chyba nie trzeba przestawiać. Nie jestem jakąś super fanką X-menów, ale ten film był po prostu rewelacyjny! Podobała mi się interesująca perspektywa starzejących się mutantów (telepata z problemami pamięci i groźnymi napadami, świetny pomysł i realizacja), wszyscy bohaterowie są ciekawi i przemyślani i nawet fabuła jest niezła (co nie zawsze się zdarza w filmach z tego uniwersum). Nawet jeżeli nie przepadacie za ekranizacjami komiksów, to tej produkcji warto dać szansę, ponieważ w ciekawy i inteligentny sposób wyłamuje się z utartych schematów. Takie filmy o X-menach chciałabym oglądać!

Moon Prism Rainbow Make up!

Ja wiem, że w tytule posta jest napisane "3 fajne filmy", a ja tu wyskakuję z czwartym, ale Czarodziejka z Księżyca się nie liczy, bo to inna kategoria ;)
Sailor Moon – moje gulilty pleasure. Obejrzałam ostatnio sezon z Pegasem i rany, to jest strasznie creepy; jeśli opisać fabułę dosłownie. Chłopak zaklęty w jednorożca pokazuje się we śnie małej dziewczynce (Chibiusa) i prosi, żeby nikomu nie mówiła o ich spotkaniu. Podgląda ją, jak się rozbiera (co prawda Pegaz odwraca wzrok i się czerwieni, ale jest taka scena), a gdy dziewczyna zamienia się w nastolatkę, to Pegas zabiera ją na swój grzbiet, wywozi gdzieś daleko i oczywiście całuje. Trochę romantycznie, trochę perwersyjnie. Wiem, że dzieciaki, które oglądają Sailor Moon inaczej na to patrzą, ale oglądanie serialu jako osoba dorosła to dziwne doświadczenie. Jakby jednak nie było – anime szalenie mi się podoba, jestem fanką i teraz oglądam następny sezon. Moon power make up!



Jaki film obejrzeliście ostatnio? Może polecicie mi coś ciekawego? :)

Attack on Titans, szwedzkie inspiracje i kaktusy - ulubieńcy lutego 2017

Attack on Titans, szwedzkie inspiracje i kaktusy - ulubieńcy lutego 2017



Początek maja to idealny moment, żeby zaprezentować ulubieńców lutego, prawda? Prawda!? ;-) 
Co prawda pogoda nieszczególnie majowa, jest tylko trochę cieplej, niż czasem bywa w lutym, więc to chyba nie jest taki zły moment na wspominanie ulubieńców środka zimy, hm? 


Widzicie ten kaktusowy notes na zdjęciu powyżej? To fantastyczny notatnik ze sklepu @Frannyscoffeepaper z uroczą kaktusową okładką. Ma aż 400 kartek w kropki, a papier jest bardzo dobrej jakości. Ten notes towarzyszy mi cały czas, zapisuję w nim moje codzienne listy rzeczy do zrobienia, planowane zakupy i inne notatki, których nie planuję zachować. Wieczorem wyrywam zabazgraną kartkę i planuję kolejny dzień na następnej. Tak jest mi wygodniej, a w zeszycie typu bullet journal mam plany na dłuższy okres i ważne listy. 
Kupiłam też kilka innych przyborów papierniczo-plastycznych i do ulubieńców trafił biały długopis żelowy Sakura Gelly Roll. Jest naprawdę fajny, daje ładną, jasną biel i świetnie się sprawdza przy dodawaniu różnego rodzaju odbłysków na rysunkach. 

Przeczytaj też: Mój bullet journal 



Na początku lutego poleciałam na urlop do rodziny w Szwecji. O dziwo śniegu nie było. Ale w sumie dla mnie żadna różnica, bo i tak nie wyściubiłam nosa z domu przez całe dwa dni. Leniuchowałam, spędzałam czas z rodziną, nic-nie-robiłam i czytałam. Raz na jakiś czas nawet ja lubię tak nieproduktywnie odpoczywać ;)


Podoba mi się szeroko rozumiany styl skandynawski, to interesująca inspiracja przy zdobieniu paznokci. Najbardziej byłam zadowolona ze zdobienia stemplowanego z płytki MoYou London Scandi. Podobało mi się do tego stopnia, że nosiłam je na paznokciach aż dwa razy w lutym, a to mi się praktycznie nie zdarza!

Przeczytaj też: Szwedzkie inspiracje z podróży wzdobieniu paznokciPrzeczytaj też: Skandynawskie wzory na paznokciach



W lutym odkryłam najnowszą płytę Łąki Łan „Syntonia”. Premierę miała kilka miesięcy wcześniej, ale jakoś zorientowałam się później. To jeden z moich ulubionych zespołów i nową płytą jestem absolutnie zachwycona! Polecam kawałek „Pola Ar”!





W lutym przyszła do mnie wyczekiwana paczka z USA z zamówioną paletą cieni BH Cosmetics „Galaxy Chic”. Paleta jest czadowa i bardzo, bardzo w moim stylu!

Przeczytaj też: Kosmiczna paleta cieni „Galaxy Chic” –zdjęcia i swatche

 

Od zawsze uwielbiam herbatę, głównie piję zieloną (najchętniej liściastą, aromatyzowaną). Postanowiłam jednak dać się przekonać do czerwonej. Na początku niezbyt mi smakowała, ale po tygodniu próbowania nawet ją polubiłam i od tego czasu piję prawie codziennie. Najbardziej przypadła mi do gustu mieszanka „Rio Rio” firmy Czas na Herbatę. Obowiązkowo w ulubionym kubku w kotki :)


Na początku tego roku skończył mi się krem do rąk Indigo. To był chyba najbardziej skuteczny krem do rąk, ale przeszkadzał mi jego intensywny, perfumowany aromat, dlatego postanowiłam kupić coś innego. Wybrałam krem YOPE i jestem naprawdę zadowolona :)

Zaczęłam też spędzać więcej czasu nad malowaniem akwarelami. Bardzo mi się to spodobało, regularnie ćwiczę z lekcjami na YouTube. Najwięcej przyjemności jak na razie daje mi malowanie roślin.



 Czas na trochę kultury – w lutym zaczęłam oglądać anime „Attack on Titan”. To specyficzna produkcja, ale zarazem najbardziej interesująca, wciągająca i emocjonująca jaką widziałam w ciągu ostatniego roku! Niedawno wystartował drugi sezon, razem z Mężem nie możemy się doczekać kolejnego odcinka. Ten serial taki wow, wow.

Na przełomie stycznia i lutego przeczytałam (a w zasadzie wysłuchałam) książkę „Złodziejka książek”, niedługo potem obejrzałam ten film. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta historia, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Książka jest rewelacyjna, warto przeczytać! Ekranizacja też daje radę, ma niepowtarzalny klimat. Polecam :)




Jutro ulubieńcy marca, a pojutrze – kwietnia. Czyli za dwa dni będę na bieżąco hihi :)


Kosmetyczne nowości ze spotkania MAYbe Beauty

Kosmetyczne nowości ze spotkania MAYbe Beauty


Ten wpis dedykuję organizatorkom oraz sponsorom spotkania MAYbe Beauty. Dostałam taki ogrom prezentów, że aż nie mogłam w to uwierzyć! Jestem tak podekscytowana, że chyba będę tu wirtualnie piszczeć z radości! O kilku kosmetykach planuję pełne wpisy z recenzjami za jakiś czas, a tym czasem zapraszam Was na prezentację nowości i opis mojego pierwszego wrażenia :)
 Zajrzyj też koniecznie do mojego wpisu z relacją zespotkania MAYbe Beauty „Jakie paznokcie mają blogerki?”  

Zacznę od najcudniejszej paczki – zestawu kosmetyków do makijażu Make UP Revoloution. Czy uwierzycie, że nigdy wcześniej nie miałam nic tej marki? W prezencie dostałam paletę cieni nude Iconic, rozświetlacz i zestaw „zodiakalny”.

 

Rozświetlaczem jestem oczarowana. Jest zielony! A ja uwielbiam takie nietypowe rozświetlacze i intensywny kolor w makijażu. Ten kosmetyk pięknie opalizuje na szampańsko-zielono, daje taki syrenkowy efekt. Już zaczęłam przygotowywać wpis na ten temat, będzie gotowy już niedługo :)


Make Up Revoloution „My Sign”. Zodiakalnie jestem bykiem (nie żeby miało to dla mnie jakiekolwiek znaczenie), ale wyszło jakieś zamieszanie i ostatecznie dostałam zestaw dla raka. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ ta kombinacja kolorystyczna palety cieni dużo bardziej mi odpowiada. Tylko błyszczyk raczej jest nie w moim odcieniu, wolę inne kolory. W ogóle kto wymyślił, żeby dopasowywać makijaż do znaku zodiaku, a nie do typu urody czy karnacji? Tak czy siak – paletka jest cudna i będzie w sam raz na wyjazdy! Mam tylko z nią jeden problem – wg załączonej ulotki w zestawie jest „eye primer”, ale na odwrocie kasetki w sekcji ze składem jest podpisane, że to wosk do brwi. Już się cieszyłam, że będę miała fajną bazę pod cienie, ale teraz mam wątpliwości, czy to tak zadziała. No nic, zobaczymy.




Bardzo interesujący zestaw kosmetyków dostałam od pani Adrianny z firmy Oceanic/Oillan. Na pewno pojawią się jeszcze w kolejnych moich wpisach, bo wydają się bardzo ciekawe i jak na razie nieźle się sprawdzają. Co prawda największej gwiazdy, kremu z witaminą D, jeszcze nie testowałam, ale szalenie mnie ciekawi. Przez to jednak, że wprowadzam wszystkie kosmetyki do swojej pielęgnacji stopniowo, ten krem musiał poczekać na swoją kolej.


Bardzo ucieszył mnie zestaw maseczek 7th Heaven. Już kilka razy kupiłam maseczki tej firmy i jak na razie zawsze byłam zadowolona. Tą do włosów dałam mojej mamie, ponieważ zawiera olej kokosowy, który na moich wysokoporowatych falach i lokach nieszczególnie się sprawdza, ale wiem, że u mojej mamy zadziała ekstra. Natomiast pozostałe odłożyłam sobie na majówkę – mam wtedy w planach porządne domowe spa :)



 

Bell rozpieszcza nas zestawem kosmetyków do makijażu. Jeszcze nie miałam okazji ich przetestować, ale jak na razie na swatchach na dłoni zapowiadają się naprawdę nieźle. Z chęcią napiszę więcej szczególnie o kremowych cieniach, bo zapowiada się hit!


Zestaw drobnych gadżetów od drogerii.pl zawierał m. in. lakier do paznokci ze srebrnym brokatem i śliczne naklejki „wodne”. Krówkę tradycyjnie oddałam Mężowi :)
Mgiełka Bubble ma czadowy zapach, który kojarzy mi się z wakacyjnymi owocami i kompotem. Trochę przebija w tym wszystkim alkohol, który jest dość wysoko w składzie niestety. Szkoda, bo zapach ma naprawdę cudny, ale alkohol zazwyczaj mocno podrażnia i wysusza moją skórę.


Jestem zawsze super zajarana eko kosmetykami, ale o marce Tess jeszcze nie słyszałam. Bardzo jestem ciekawa, jak się sprawdzą te produkty! Pianka do mycia twarzy jeszcze czeka na swoją kolejkę, planuję wprowadzić ją do pielęgnacji za parę tygodni. Jeśli chodzi o żel do higieny intymnej Tess, to mocno zastanawia mnie dodatek kory dębu i zapowiadane działanie ściągające. Może się nie znam, ale nie pomyślałabym o takich składnikach i działaniu w kontekście płynu do higieny intymnej. Co o tym sądzicie?



Ziaja ma bardzo fajne kosmetyki, które regularnie kupuję. Teraz mam np. tonik ogórkowy Ziaji, jest całkiem niezły. Ale ten zestaw do ciała nie wiem, czy się u mnie sprawdzi – już widzę, jak będzie mi się chciało tyle razy dziennie smarować ;) Choć z drugiej strony balsam do ciała z tej serii jest całkiem niezły, może te żele też będą super?



Słyszałyście już o kosmetykach DermoFuture? Ostatnio często pojawiają się na blogach. Zaczęłam już używać serum do twarzy z biotyną, jest całkiem niezłe, za jakiś czas podzielę się swoimi spostrzeżeniami w osobnym wpisie. Wg planu płyn micelarny powinnam zacząć używać w przyszłym tygodniu. Na razie zachwycam się tymi niebieskimi kuleczkami, które pływają jak w szklanej kuli :D


 

Ten balsam do ust i ciała Dr PawPaw to dla mnie prawdziwa nowość i duże zaskoczenie! Do tego stopnia, że jeszcze nie wiem, co Wam więcej na temat tego kosmetyku napisać ;)


Na koniec przedstawiam prezent od Moniki, sponsorowany przez sklep Galeria 55. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam z tej świecy! Szykuję dla Was wpis na jej temat, który pojawi się na blogu cienistość.pl. Sesja zdjęciowa już zrobiona, jeszcze muszę skończyć pisać tekst i obrobić do końca fotki. Mam nadzieję, że przygotowywany artkuł Wam się spodoba :)



 Przygotowałam już sobie plan wpisów na temat tych kosmetyków, ale jeżeli macie jakieś pytania i o czymś chcielibyście przeczytać szybciej, to dajcie znać w komentarzach! Jeżeli coś Was szczególnie zainteresuje to z chęcią opublikuję recenzję :)


Copyright © 2016 paulinaweiher.pl , Blogger