Zakupy modowe w Black Friday – haul


Częściej kupuję lakiery do paznokci niż ubrania. W sumie jestem zadowolona z zawartości mojej szafy i jeżeli decyduję się na zakupy, to raczej w celu wymiany zużytych ubrań na nowe. Od kilku tygodni miałam na liście jeansy, „niedzielną” bluzkę, koszulę flanelową i szary sweter na zastępstwo starych, zniszczonych ubrań i postanowiłam wykorzystać promocje „Black Friday” na zakupy i odświeżenie garderoby.


Jeansy bootcut z C and A

Miałam tylko jedne jeansy, które w „dni robocze” nosiłam na okrągło tak długo, aż pojawiły się dziury w materiale. W którymś momencie już trudno byłoby je zszyć, dlatego stare spodnie trafiły do kosza, a ja zaczęłam szukać nowej pary. Najbardziej lubię jeansy o fasonie „bootcut” – z lekko rozszerzanym dołem nogawek. Dobrze też wyglądam w popularnych „skinny”, ale dla mnie są niewygodne – podciągają się gdy siadam i potem nie zjeżdżają same, gdy prostuję nogi, przez co muszę je poprawiać i zimno mi w kostki ;) Trochę się nałaziłam zanim znalazłam wymarzony krój, bootcut są mało popularne, ale w C and A trafiłam na odpowiednie. Ostatecznie kupiłam dwie pary – ciemnografitowe z podwyższonym stanem i klasyczne niebieskie. Mam teraz tyle spodni, że liczę na to, że następne będę musiała kupić dopiero za dwa lata :)




„Niedzielna” bluzka w kotki z C and A

Wspomniane wyżej jeansy noszę właściwie tylko w „dni robocze” w komplecie z t-shirtami w kotki, za to w weekendy staram się zakładać sukienki. Czasem jednak brakowało mi czegoś po środku, ładnej i bardziej eleganckiej bluzki, którą mogłabym założyć do spodni. Takie poważne i „wyjściowe” ubrania nie są jednak w moim stylu, dlatego wybrałam bluzkę o klasycznym kroju koszulowym, ale ze słodkim wzorkiem w kotki. Strasznie mi się podoba i mojemu Mężowi całe szczęście też, tak więc mogę ją zakładać na wspólne niedzielne wyjścia, gdy nie będę miała ochoty na wyciąganie sukienki :) Koszula gniecie się jak cholera, ale wygląda bardzo ekstra i świetnie się w niej czuję. 


Flanela z Reserved 

Koszula flanelowa nie była mi tak bardzo potrzebna, bo już jedną mam. Ale lubię ten ciuch tak bardzo i noszę tak często, że stwierdziłam, że przyda mi się druga. Szukałam takiej luźnej, mięciutkiej, w spokojnych kolorach. Poprzednia jest biało-czerwona i nie pasuje mi do niektórych rzeczy, dlatego nową wybrałam grafitowo-białą. Od zakupów zakładam ją prawie codziennie i jestem z niej bardzo zadowolona :)


 


Szary sweter z naturalnych materiałów - United Colors of Benetton

Mam w szafie sporo sweterków, ale większość z nich jest już tak znoszona, że nadaje się właściwie tylko do wyrzucenia. Wreszcie się z tym ogarnęłam, stare swetry wyniosłam i kupiłam nowy na zastępstwo. Jest dokładnie taki, jakiego szukałam – luźny, o prostym kroju, w szarym kolorze i z naturalnego materiału. Szukałam co prawda bawełny, ale chyba znajdę taki dopiero na wiosnę. A w sumie ten wełniany jest na tyle cienki, że nie przegrzewam się za bardzo, więc nie narzekam.


Nowe ubrania? Trzeba zasierścić! Na moje nieszczęście Bułka to trikolor i jej kłaki widać wszędzie ;) 


Staram się kupować ubrania z naturalnych materiałów. Te sztuczne czasem wystarczy dotknąć i od razu wiadomo, że nie będą przyjemne dla skóry. Jednak zauważyłam, że takich sztucznych ciuchów jest w popularnych sieciówkach mnóstwo, właściwie stanowią większość asortymentu. Co znalazłam ładny sweter, to okazywało się, że jest wykonany z akrylu. O dziwo dotyczy to głównie działu damskiego, na męskim swetry były głównie z naturalnych tkanin i to w zbliżonej cenie. Nie wiem z czego wynika ta różnica i czemu ciuchy z szajs-akrylu są tak strasznie drogie. Całe szczęście była wyprzedaż i udało mi się znaleźć ładny, wełniany sweter w dobrej cenie – kosztował niewiele więcej niż te wszystkie akrylowe szmatki. Ale długo za nim łaziłam, aż mój Mąż, choć zawsze taki cierpliwy, zaczął narzekać że ma dość tych zakupów ;) Mimo wszystko wolę wyszukać jeden porządny i miły w dotyku sweter, niż jakieś byle co na szybko. 

Wpis z moim planem zakupowym na rok 2017 jest tutaj (klik)


Jest jeszcze kilka rzeczy, których mi brakuje – chciałabym wymienić sprane legginsy na nowe, kupić nowy stanik typu „soft bra” do chodzenia po domu oraz dokupić jeszcze jeden sweter. Szukam takiego bawełnianego w kolorze jasnej, ciepłej zieleni – na razie nie udało mi się podobnego znaleźć, ale pewnie na wiosnę w sklepach pojawi się więcej swetrów z bawełny w takich żywych kolorach. Trzymam kciuki za kolor Greenery od Pantone, mam nadzieję, że będzie popularny i pojawi się dużo ciuchów w tym odcieniu!
W tym miesiącu chcę też kupić nową czapkę, bo stara po kilku latach noszenia przestała dobrze wyglądać. Skarpetki z cebulą już zamówiłam, yay! A bluzki z napisami nawiązującymi do „Czarodziejki z księżyca” muszą zaczekać, bo nie są mi aż tak potrzebne. To w sumie cały mój plan zakupowy na rok 2017, nic więcej nie potrzebuję. Może jak jakieś ubrania się w ciągu tego czasu zniszczą, to będę musiała kupić nowe, ale mam nadzieję, że wszystko będzie się ładnie trzymać i uda mi się uniknąć dodatkowych wydatków.


Planujecie swoje zakupy ubraniowe czy kupujecie spontanicznie? Jak często trafiają do Was nowe ciuchy?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Witaj na moim blogu! Dzielę się tutaj swoimi inspiracjami, kreatywnymi pomysłami, wiedzą na temat kosmetyków oraz sposobami na naukę rysowania i malowania akwarelami. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)