Najlepsze kosmetyki z filtrem na lato - matujący krem do twarzy, balsam do ciała oraz pomadki ochronne



Wiecie jaki jest najlepszy krem przeciwstarzeniowy? O udowodnionym naukowo działaniu i spektakularnych efektach? I który, jakby tego było mało, może uratować Wasze życie? Odpowiedź jest bardzo prosta – to krem z filtrem. To skoro już wszyscy wiemy, że krem z filtrem trzeba mieć i używać teraz podpowiem Wam, jaki kupić :)

 

KREM Z FILTREM DO TWARZY – ZIAJA, VICHY CZY LA ROCHE POSAY?

Krem z filtrem zazwyczaj jest ciężki, gęsty, tłusty i bieli skórę. Żeby był skuteczny, trzeba pójść na jakiś kompromis i zaakceptować te niedogodności. Całe szczęście tylko do pewnego stopnia, bo kremy z filtrem są coraz bardziej przyjazne dla użytkownika przy jednoczesnym zachowaniu skuteczności w ochronie przeciwsłonecznej. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kilka interesujących kremów z filtrem do twarzy, które miałam okazję wypróbować.


Stare zdjęcie z moich blogowych archiwów ;) 

[Ziaja Med, Matujący krem do twarzy SPF 50+]
Mój pierwszy porządny krem z filtrem do twarzy. Często polecany, bardzo tani. Niestety matujący to on jest chyba tylko na opakowaniu – moja skóra nie najlepiej na niego reagowała, „świeciłam się” strasznie. Długo się z tym męczyłam, wydawało mi się, że to normalne, w końcu to krem z filtrem i musi być tłusty i ciężki. Całe szczęście myliłam się, są inne kremy, które naprawdę matują. Ziaja nie jest moim ulubieńcem, ale mimo wszystko kupuję go latem. Przede wszystkim ze względu na niską cenę – nie nakładam go jednak na twarz, tylko na szyję i dekolt.


Te okularu z palmami z H&M to tylko tak dla lansu, lepiej poszukać jakieś wyposażone w certyfikowany filtr UV, z salonu optycznego. Ale mimo to nie mogłam im się oprzeć, są takie urocze! Zazwyczaj i tak leżą na półce w domu, a ja chodzę w tradycyjnych okularach, za to z kapeluszem osłaniającym twarz :)

[VICHY Ideal Soleil, Emulsion Anti-brillance Toucher Sec SPF 50 Matująca emulsja do twarzy SPF 50]
Po wymęczeniu kilku opakowań kremu Ziaji postanowiłam wypróbować wychwalany w Internecie Vichy. I wiecie co, to jest mój hit i ulubieniec!
- Krem wchłania się do matu! Co prawda, żeby utrzymać ten stan przez cały dzień muszę wspomóc się pudrem, ale to jak dotąd najskuteczniej matujący moją skórę krem z filtrem ever!
- Spoko pod makijaż
- Filtr działa (oceniam po piegach;))
- Nie zapycha, łatwo się zmywa
- Mogę go nosić bez kremu pielęgnacyjnego pod spodem, ale wtedy wskazane jest intensywne nawilżanie na noc lub chociaż maseczka co parę dni. Zazwyczaj jednak nakładam wcześniej serum z witaminą C, więc skóra jest odpowiednio nawilżona, a sam krem dzięki temu lepiej się rozprowadza.
- Ma delikatny zapach, który absolutnie uwielbiam - kojarzy mi się z wakacjami, jazną na rowerze, słońcem i wiatrem we włosach!
- Świetna kombinacja najlepszych filtrów fizycznych i chemicznych. Nie będę jednak przystępować do dokładnej analizy składu, bo aż tak się na tym nie znam, zamiast tego odsyłam was do specjalisty: klik. https://kosmostolog.blogspot.com/2013/04/emusja-matujaca-vichy-spf-50-kontra.html
- Niestety skubany jest drogi (ok. 50 zł), a zużywa się szybko (pamiętajcie, że cienka warstwa to za mało, żeby zapewnić ochronę przeciwsłoneczną! warto też dokładać kremu w ciągu dnia). Do kupienia tylko w aptekach. Są problemy z dostępnością i braki magazynowe wczesną wiosną - gdy zeszłoroczne zapasy się wyprzedały, a nowych dostaw na lato jeszcze nie ma - w tym okresie warto mieć zapas kremu.

Opakowanie z pompką jest świetne!

[La Roche Posay, Anthelios XL Gel-Creme Toucher Sec SPF 50+ PPD 31; Dry Touch Gel-Cream; Żel-krem z filtrem do twarzy suchy w dotyku]
Zawsze kusiło mnie wypróbowanie filtru Vichy, ale jest dosyć drogi, nie chciałam kupować w ciemno, a w aptekach ciągle nie mogłam dostać próbek wariantu matującego. Jednak jakoś na początku tego roku zabrakło w sklepach mojego ulubieńca Vichy, za to była promocja na zestaw La Roche Posay to wzięłam.
- lepiej chroni przed słońcem (filtr 50+) – idealny na wakacyjny wyjazd, ale tak na co dzień Vichy mi wystarcza
- super opakowanie z pompką
- rzeczywiście ma miłą konsystencję, jest leciutki i trzyma mat
- droższy od Vichy :(

Oba kremy – Vichy oraz La Roche Posay są świetne i oba polecam. Osobiście wolę Vichy, ale to nie oznacza, że oceniam go jako lepszy produkt – po prostu bardziej trafił w moje subiektywne upodobania. Nawet nie jestem w stanie zliczyć ile opakowań zużyłam, kilka w ciągu roku, a sięgam po niego już parę lat. Teraz też mam go w łazience, dzisiaj rano posmarowałam nim twarz, a w lipcu planuję kupić kolejne opakowanie.

Serum z witaminą C, krem z filtrem Vichy oraz puder z filtrem i można cieszyć się słońcem :)

KREM Z FILTREM TO NIE WSZYSTKO – DODATKOWA OCHRONA

Aby zapewnić sobie pełną ochronę przeciwsłoneczną dodatkowo używam serum z witaminą C, które codziennie rano nakładam pod krem z filtrem. Witamina C ma silne działanie antyoksydacyjne, wspomaga działanie filtrów i chroni przed szkodliwym działaniem słońca. Ważne jest dla mnie też to, że dzięki temu serum skóra lepiej wygląda, jest w lepszej kondycji, a krem z filtrem się lepiej rozprowadza i wchłania.
Dodatkowo na wierzch dokładam warstwę pudru z filtrem UV, który zapewnia dodatkową ochronę, a poza tym zabezpiecza przed ścieraniem i „spływaniem” kremu z filtrem.



POMADKA OCHRONNA Z FILTREM

Od lat latem najczęściej używam pomadki Carmex (limonkowa najlepsza, to uczucie chłodzenia jest super!). Może nie lubię jej ze względu na niezbyt przyjemną warstwę jaką pozostawia na ustach, ale najlepiej ze wszystkich radzi sobie gdy w upale jadę rowerem, spędzam dzień na plaży lub w górach. Jak nic zabezpiecza moje wiecznie spierzchnięte usta przed wysuszeniem, dlatego w wakacje zawsze mam ją w torebce.

Jednak na co dzień, szczególnie gdy siedzę w domu, wolę coś przyjemniejszego, o bardziej przyjemnej konsystencji (i nadająca się do całowania!). Na konferencji Meet Beauty dostałam pomadkę Palmers i o rany, ta pomadka jest świetna! Słodka i pachnąca jak kokosowy wafelek, a do tego milusia i skuteczna.

W obu pomadkach na pierwszym miejscu jest składnik pochodzący z przetwórstwa ropy naftowej, trochę smuteczek. Dlatego rozważam, czy by nie wrócić do kultowej pomadki EOS, tym bardziej, że teraz już nie trzeba zamawiać jej przez Internet.

A jeśli chodzi o kolorowe pomadki, to moim niekwestionowanym ulubieńcem jest Golden Rose Sheer Shine. Nawilża, nabłyszcza usta, ma śliczny kolor (różowy nr 18 jest idealny na wakacje) i filtr SPF 25, więc całkiem nieźle. Polecam bardzo!

Taka duża tuba, a tylko 150 ml. Ale jeśli nie planuję dłuższego urlopu poza miastem takie opakowanie spokojnie wystarczy dla mnie i mojego Męża na całe wakacje. 
  
KREM Z FILTREM DO CIAŁA

Ok, to czas na plażę! Przydałby się krem z filtrem do całego ciała. Tylko który wybrać? Tu przyznaję się, że ogrom oferty mnie skonfundował i miałam duży problem z podjęciem decyzji. Jeśli chodzi o filtr do ciała, to nie mam zbyt wielu wymagań. Nie szukam turbo ideału, nie analizuję dokładnie składu ani właściwości. Cieszy mnie miły zapach, ale generalnie nie przykładam do tego dużej wagi – no krem jak krem, daje radę. Zwracam uwagę jedynie na brak wysuszającego etanolu w składzie i tyle.
 
W 2015 roku bez kombinowania postanowiłam wybrać Sun Ozon z Rossmanna, bo gdzieś czytałam, że jest spoko, a i cenowo wypada ok. Wszystko pięknie, lecę do sklepu, a tu okazuję się, że w składzie alkohol, na co moja skóra reaguje paskudnym przesuszeniem. No to szukam dalej, przeglądam po kolei wszystkie kremy na półce, wszędzie ten etanol, ale udało się. Tropikalna butelka, cudny zapach – moim wybrankiem został Sun Ozon Sonnenlotion tropicher Duft 30 (zdjęcie na samej górze posta). [WTF kto w ogóle wymyśla te nazwy?! "Sun Ozon" to mi się tylko z dziurą ozonową kojarzy xD]


Eveline, Amazing Oils, wysoko wodoodporna emulsja do opalania, SPF 30 - skład (otwórz obrazek na nowej karcie) 

W 2016 akurat nie było wspomnianego wyżej tropikalnego kremu w drogerii. Chwilę smuteczkowałam, bo taki fajny był! Ale nie miałam czasu szukać go w innych sklepach, więc chwilę porozkminiałam i wybrałam Eveline. Jestem zadowolona, chyba nawet bardziej, niż rok wcześniej. Krem łatwo się rozprowadza, przyjemnie pachnie (jakoś tak mandarynkowo) i jest skuteczny. Czego chcieć więcej.

W tym roku postawiłam na sprawdzony produkt i kupiłam ponownie krem z filtrem Eveline. Szkoda tylko, że jak na razie pogoda taka sobie, a do tego pracy mam dużo i siedzę w domu, zamiast jeździć na plażę. Jednak to, że jest chłodno nie oznacza, że słońce nie daje nam popalić, dlatego zestaw kremów z filtrem przygotowany, a ja dzielnie smaruję odkryte części ciała. Dalej jestem przez to trupio blada, ale wiecie co – mi się to nawet podoba. Kiedyś straszne się zamartwiałam i przejmowałam głosami bliskich, że jestem taka blada, powinnam się opalić to bym wyglądała lepiej, bla bla bla. Teraz jednak uważam, że jasna karnacja mi pasuje, a wolę być zdrowa i mieć mniej zmarszczek, niż leżeć plackiem na plaży tylko po to, żeby moja skóra była ciemniejsza.
  

Mój sposób na piękne nogi? Filtry z Instagrama i filtry przeciwsłoneczne! Fotka kłamie, w rzeczywistości mam jaśniejszą skórę :P 
  
Pamiętacie o ochronie przeciwsłonecznej? Smarujcie się kremem z filtrem, jedzcie warzywa i uważajcie na znamiona! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Witaj na moim blogu! Dzielę się tutaj swoimi inspiracjami, kreatywnymi pomysłami, wiedzą na temat kosmetyków oraz sposobami na naukę rysowania i malowania akwarelami. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)