Epicki haul kosmetyczny – wielkie zakupy z sierpnia i września. Na bogato!

Zakupy tak duże, że aby się nie pogubić musiałam zrobić listę paczek. Dla przyjemności postanowiłam ją narysować ;) 

Wiosną i w pierwszej połowie lata nie robiłam zbyt wielu zakupów kosmetycznych. Dużo kosmetyków wtedy dostałam, zebrało mi się sporo zapasów, a te produkty które już miałam okazały się bardzo wydajne. Nie było potrzeby nic kupować. Po jakimś czasie jednak kosmetyki zaczęły się kończyć, ulubione produkty pokazały „denko” i nadszedł czas na zakupy! Co więcej nieco lepszy stan finansów pozwolił mi na zamówienie kilu rzeczy nadprogramowych i nieobowiązkowych. Mogłabym napisać, że uuuu poszalałam! Ale tak naprawdę wszystko było wyliczone i zaplanowane ;) Nie lubię spontanicznych zakupów, bo często kończy się to bublami w kosmetyczce. A dzięki temu, że wcześniej dokładnie przemyślałam co chcę kupić – w tym zestawieniu znalazły się same fantastyczne i godne polecenia kosmetyki :)




ZAKUPY EKOBIECA

Dość standardowe zakupy w internetowej drogerii – uzupełnienie zapasów.
Mascara Rimmel Colourista – co 3-6 miesięcy kupuję mascarę, zazwyczaj jedną z trzech ulubionych. Ten tusz Rimmel już kiedyś miałam i bardzo polubiłam, dlatego z przyjemnością zamówiłam kolejne opakowanie.
Żel aloesoy Holika Holika – o rany, dlaczego dopiero teraz go kupiłam! To mój super hit ♥ A w gratisie dostałam maseczkę w płachcie – spoko, ale bez szału 😉
Żel pod prysznic "łagodzący" Vianek – żeli pod prysznic tej marki używam od dawna, ale nigdzie nie mogłam dostać stacjonarnie tej wersji zapachowej, dlatego zamówiłam ją przez Internet. I nie zawiodłam się, pachnie super, to teraz mój ulubieniec!
Żel do włosów Siberica Oblepikha – skończył się mój wcześniejszy stylizator to dość spontanicznie kupiłam żel polecany na grupie „Curly Girls Polska”. Jestem zadowolona – jest na tyle mocny, że daje radę okiełznać moje włosy i zachowuje skręt na długo.
Mydło w płynie YOPE – uzupełnienie zapasów, kupiłam dwie takie saszetki. Wkurzam się, bo ciężko stacjonarnie dostać takie woreczki z uzupełnieniem, wszędzie są droższe opakowania z pompką. A po co mi potem kolejne puste opakowanie za które muszę dodatkowo płacić, skoro mam w domu dozownik na mydło? (W kształcie Rhinowirusa hihi😉)
Henna do brwi Refectocil - jestem z niej mega zadowolona, lepsza od mojej poprzedniej (Delia) i nie muszę jej mieszać - odcień "3" jest dla mnie w sam raz.

Przeczytaj też wpis „Ulubieńcy sierpnia” gdzie więcej piszę o tych kosmetykach



SKLEP ANWEN – OLEJEK I MASKA

Od samego początku chciałam wypróbować maskę do włosów Anwen, ale musiałam poczekać aż skończy mi się wcześniej używana maska do włosów (Wax Pilomax z Henną). Wreszcie się udało! Wybrałam wariant do włosów średnioporowatych z keratyną, olejem winogronowym i aloesem. Te składniki zawsze służyły moim włosom i byłam pewna, że ten kosmetyk się sprawdzi. Postanowiłam wypróbować też olejek do włosów Anwen. Wcześniej używałam czystego kuchennego oleju winogronowego albo mieszanki olejków Alterra „papaja i migdał” i sprawdzało się to u mnie dobrze, ale bez szału. Byłam ciekawa, czy olejek od Anwen będzie lepszy. Wahałam się między wersją dla włosów wysokoporowatych, a średnioporowatych i ostatecznie wybrałam ten pierwszy – skusił mnie zapach marakui. Myślałam też o zamówieniu sprayu ochronnego, ale zrezygnowałam ze względu na wysoką cenę.
Oba produkty Anwen przedstawię w osobnym wpisie ale jak na razie powiem Wam – są naprawdę tak dobre, jak o nich mówią!






GLAM SHADOWS I GLAM BOX

Duochromowe cienie Glam Shadows i dwie magnetyczne palety – moje zakupy dla przyjemności. Jestem bardzo, bardzo zadowolona z tych produktów!
O cieniach pisałam już na blogu, a post o magnetycznych paletach (i ich zawartości) jest w trakcie przygotowań :)

Przeczytaj też: Duochromowe cienie Glam Shadows - Jednorożec, Holo, Cytrynowa Mgiełka, Wata Cukrowa i Perskie oko 




RZĘSY PERHEAPS I ODŻYWKA NAIL TEK

„Współpracowe” rzeczy – rzęsy Perhaeps i odzywki do paznokci Nail Tek. O rzęsach już pisałam w poście o stylu Pin Up na lakierowym blogu. Są naprawdę fajne, użyję ich w najbliższą sobotę, bo szykuje się duża impreza 😊 Odżywki dopiero zaczęłam testować, ale pierwsze wrażenie jest bardzo dobre.

Przeczytaj też: Styl Pin Up - zdobienia paznokci, fryzura bez lokówki i makijaż z rzęsami Perheaps




EYELINER POKEMON

Czas było kupić nowy czarny eyeliner – te od Wibo już mi się znudziły i chciałam coś innego. Wybrałam szalony eyeliner z Pokemonem – jest ekstra!



PĘDZLE LOVELINESS I LOVEBLENDER

Wygrana w konkursie AA na See Bloggers. O rany, ale bardzo się cieszę! Pędzle są super i gąbeczka jest super! Będzie na bank recenzja, tylko muszę ich dłużej poużywać, sprawdzić jak są wytrzymałe.





ZAKUPY MINTI SHOP

Tak mi się spodobała gąbeczka Loveblender (to moja pierwsza!), że poszalałam i zamówiłam kilka kolejnych na próbę i do porównania. Myślałam o ich zakupie już od dawna. Po pierwsze chciałam sprawdzić, czy specjalna gąbeczka do pokładu mineralnego (Annabelle Minerals) czymś się różni od takiej standardowej. I różnica jest, choć zanim będę gotowa więcej Wam o tym opowiedzieć musi minąć trochę czasu na testy. Kupiłam też zestaw malutkich gąbeczek Blend It. Na co dzień nie używam podkładu, tylko krem BB i korektor na nos i pod oczy – wtedy taka mała gąbka bardziej mi się sprawdza niż ta większa. Z ciekawości kupiłam też słynną standardową gąbeczkę Blend It – chcę ją porównać z innymi gąbkami.
Kupiłam też cień Nabla „Pegasus” – śliczny duochrom w odcieniach złota i ciepłego, pastelowego fioletu. Jak na razie jestem średnio zadowolona – wydaje mi się, że Glam Shadows są lepsze. „Pegasus” jest zaskakująco delikatny – w sumie spoko, ale liczyłam na mocniejszy efekt i wyraźniejszą pigmentajcę. Jeszcze jednak będę kombinować i porównywać dokładniej. Na oku mam też kolejne duochromy Nabli – słynny „Alchemy” oraz być może zielonkawy „Zoe”.
Podoba mi się ten nowy trend na kolorowe i czarne usta. Wiecie, lubię nietypowe makijaże. Zastanawiam się nad paletka kolorowych pomadek od Inglot, a na razie eksperymentuję ze szminkami Makeup Revolution. Żółta niestety solo daje beznadziejny efekt na moich ustach – jej kolor tak zgrywa się z moją skóra, że wyglądam, jakbym nie miała warg. Ale spoko, będzie dobrym produktem do malowania tęczowych ust gdy kupię niebieską pomadkę 😊
Szmina MuR w eleganckim opakowaniu rose gold niestety też się niespecjalnie sprawdza. Kolor ma idealny, doskonały! Tak ciemny fiolet, że aż prawie czarny – idealny na początek eksperymentowania z czarnymi szminkami, bo właśnie jest prawie czarny, ale z drugiej strony to wciąż fiolet. Do tego w dobrej dla mnie ciepłej tonacji, pasuje do mojej cery. Niestety pomadka jest słabo napigmentowana. Ma kosnsystencję masełkowatej pomadki pielęgnującej, nie trzyma konturu, nierówno się rozkłada, na wszystkim zostawia ślady, brzydko schodzi. Przy jasnych kolorach chwaliłabym ją za konsystencję i świetny efekt nawilżenia, ale przy tak ciemnym odcieniu to się totalnie nie sprawdza ☹ Strach wyjść w niej z domu, bo po 15 minutach miałabym tą pomadkę wszędzie, tylko nie na ustach. Smuteczek.




ZIAJA

Standardowe zakupy w sklepie Ziaji – lanomaść i tonik z liścmi manuka.
W ogóle śmieszna sprawa, bo jak weszła do sprzedaży ta seria kosmetyków z liśćmi manuka to tak je chwalono że o rany, a teraz nigdzie ich nie ma. No cóż, ja cały czas regularnie używam tego toniku oraz kremu na dzień z tej serii (właśnie się kończy, w październiku kupię kolejne opakowanie).




MEET BEAUTY I DOVE

Paczka niespodzianka od Meet Beuty i Dove. Normalnie nie używam dezodorantów w sprayu (chyba że latem na ciało gdy jeżdżę rowerem), ale ten Dove pachnie tak fajnie gruszką, że chętnie po niego sięgam. Widziałam, że jest odpowiednik w sztyfcie – kupię! 




TOO FACED SWEET PEACH

OMG mój zakup miesiąca. Ba, zakup roku! Tyle czasu na nią odkładałam pieniądze i wreszcie ją mam – moja wymarzona paleta cieni Too Faced „Sweet Peach”. Wow, tak się cieszę :D


NA ZDJĘCIA NIE ZAŁAPAŁY SIĘ:

Kredka khol Inglot w kolorze cielistym. Ostatnio coś z używanych przeze mnie kosmetyków zaczęło mnie podrażniać i uczulać. Podejrzewałam o to cienie Glam Shadows oraz kredki, które nakładałam na linię wodną. Dla sprawdzenia postanowiłam kupić polecaną kredkę na linię wodną, a te stare wyrzucić. Jak na razie Inglot sprawdza się doskonale, używam też tej kredki przy makijażu brwi i na ruchomą powiekę pod cienie. Polecam :)
Pędzel Hebe. Syntetyczny, płaski pędzel do cieni. Te które mam są do kitu, a ten z Hebe, o rany, jaki jest supermilusi, sprężysty i fajny! Kupię jeszcze jedną-dwie sztuki. Będzie o nim post na pewno!




Co planuję kupić w najbliższym czasie? Po pierwsze początek jesieni to dla mnie czas na zamówienie w sklepie Biochemia Urody – kupię serum z retinolem, serum z witaminą C i jakiś produkt z kwasami. Wybieram się też na targi kosmetyczne w Gdańsku – chciałabym kupić trzeci Glam Box, może jakieś cienie i uzupełnić zapasy mydeł i żeli pod prysznic na stoisku Yope i Vianek. Myślę też o zakupach na stoisku Golden Rose (czarna szminka, spray fixujący, bezbarwna konturówka), ale nie wiem jeszcze, czy się na to zdecyduję. Rozważam też zakup paru pędzli, ale zobaczymy jak to będzie.

Który kosmetyk najbardziej Was zainteresował? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Witaj na moim blogu! Dzielę się tutaj swoimi inspiracjami, kreatywnymi pomysłami, wiedzą na temat kosmetyków oraz sposobami na naukę rysowania i malowania akwarelami. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)